Przekaż darowiznę

Ułatwiając współczucie. Strategia osiągnięcia wegańskiej masy krytycznej

Tobias Leenaert, założyciel belgijskiej organizacji EVA (Ethical Vegetarian Alternative) oraz twórca bloga The Vegan Strategist, stara się doradzić jak być lepszymi aktywistami. Mamy dla Was tłumaczenie jednego z jego inspirujących wykładów.

“Ułatwiając współczucie. Strategia osiągnięcia wegańskiej masy krytycznej” Tobias Leenaert

Cześć, dzień dobry wszystkim!

Pozwólcie, że w skrócie o sobie opowiem: jestem założycielem EVA, Ethical Vegetarian Alternative (Etyczna Alternatywa Wegetariańska). Jako dyrektor tej inicjatywy, rozmawiałem z ludźmi, z konsumentami o tym, dlaczego powinni zmniejszyć spożycie mięsa lub przejść na weganizm. Niedawno zrezygnowałem jednak z tej pozycji, by zająć się czymś innym: staram się pomóc aktywistom być lepszymi aktywistami. Uczę ich, jak docierać do większej ilości osób i pomagam wybrać najefektywniejsze metody. Robię to za pośrednictwem wykładów oraz mojego bloga, The Vegan Strategist.

Wykład ten będzie miał następującą strukturę: najpierw precyzyjnie określę wyzwanie, przed którym stoimy, a więc wyzwanie weganizacji świata. Następnie porozmawiamy o tym, dlaczego chcemy namówić ludzi do tego, żeby robili to, co my chcemy, jakie powody powinniśmy im dać, żeby nas słuchali oraz o tym, w jaki sposób powinniśmy sformułować przesłanie, które będzie skuteczne.

Na wykładach zawsze powtarzam, że nasze intencje są takie same: chcemy wegańskiego świata, świata bez cierpienia zwierząt. Chociaż te intencje są jednakowe dla nas wszystkich, nasze strategie mogą się różnić. Jeżeli nie zgadzamy się z kimś pod względem jego strategii, zwykle mamy w pamięci, że ma on te same, szlachetne intencje co my. Uważam jednak, że powinniśmy o strategiach rozmawiać. Są bowiem takie, które dają lepsze wyniki od innych; są też strategie, które mają odwrotne skutki od zamierzonych.

Prawdą jest, że niektóre strategie mogą doskonale współistnieć i uzupełniać się, co jednak nie sprawia, że każde podejście da ten sam efekt i że potrzebujemy wszystkiego po trochu. Nie, jest zupełnie odwrotnie: musimy szukać rozwiązań, które działają najlepiej. Dlatego ten wykład jest przedstawieniem mojej opinii na temat tego, co działa dobrze, lepiej lub najlepiej, i nie odczuwam potrzeby, żeby się ze mną zawsze zgadzać. W rzeczywistości oczekuję, że nie będziesz się ze mną zgadzać. Są ludzie, którzy wściekle nie zgadzają się ze mną w niektórych sprawach, w związku z tym mam nadzieję, że pojawią się kolejne kontrowersje.

Przechodząc do sedna… Czego chcemy? Chcemy całkowicie wegańskiego świata. Jeśli jednak spojrzymy na to bardziej konkretnie, czego dokładnie chcemy od ludzi? Istnieją dwa wymiary naszych pragnień. Pierwszy z nich związany jest z tym, co ludzie jedzą i jak często jedzą wegańsko. Stworzyliśmy gradację, w której znajdują się “bezmięsno-poniedziałkowcy”, osoby ograniczające spożycie mięsa z uwagi na środowisko, półwegetarianie i wegetarianie, są ludzie prawie wegańscy, i tak dalej. Chcemy ludzi przesunąć na sam koniec tej listy. Chcemy, żeby zostali weganami.

Istnieje też drugi wymiar, który dotyczy motywacji skłaniającej ludzi do wyboru wegańskiego jedzenia, prawda? Mogą nie mieć żadnego powodu, mogą wybrać je tylko dlatego, że nie lubią smaku mięsa, mogą mieć powody zdrowotne. W kontekście praw zwierząt sytuacja idealna to taka, w której motywacją jest dobrostan zwierząt. Chcemy, żeby ludzie robili dobre rzeczy z dobrych powodów. Dlatego chcemy, żeby byli weganami dla zwierząt.

Uważam jednak, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Przedstawię trzy kluczowe przesłania, które – mam nadzieję – będą bardziej zrozumiałe po wykładzie. Po pierwsze, nie musimy cały czas rozmawiać o moralności w kontekście zwierząt i nie musimy używać tej moralności jako motywacji w każdej sytuacji. Po drugie, nie musimy każdego nieustannie prosić, by przeszedł na weganizm, gdyż (być może) nie jest to najszybsza droga, by zmienić świat na wegański. Po trzecie, to, co jest wydajne, to, co jest kluczowe do zrobienia i jaka jest dobra strategia, w wielkim stopniu zależy od czasu; mam tutaj na myśli czas w historii i ewolucji naszego ruchu. Co działa dzisiaj, może nie działać jutro, co może działać jutro, może nie działać dzisiaj. Są więc rzeczy, które dzieją się dzisiaj i mówię: “Ta strategia jest OK, ale pewnie byłaby skuteczniejsza za 10 lat. Teraz jest za wcześnie”. Musimy wziąć pod uwagę, gdzie znajdują się ludzie i w którym miejscu jest teraz ruch.

“Pytaniem nie jest, czy potrafią rozumować, czy potrafią mówić, tylko czy mogą cierpieć?”. Pewnie wszyscy znacie ten cytat z Jeremy’ego Benthama. Mam swoją własną wersję tej kwestii: “Pytaniem nie jest, czy mam rację, ani to, czy to jest moja prawda, lecz czy to działa?”. “Czy to działa?” jest najważniejszym pytaniem. Czy to, co robię ma wpływ, czy coś zmienia, czy otwiera ludziom serca i umysły, by zbliżyć ich do przejścia na weganizm i by zbliżyć ich do przejęcia się losem zwierząt?

Mając to na uwadze, spójrzmy ponownie na wyzwanie, które stoi przed nami. Na pierwszy rzut oka rzeczywistość nie wygląda zbyt dobrze. Mamy dzisiaj – w 2015 roku – określony poziom spożycia mięsa. Szacuje się, że w 2050 roku zapotrzebowanie na mięso i produkty odzwierzęce zwiększy się dwukrotnie. Prognozy te związane są szczególnie z zwiększeniem spożycia mięsa w Chinach i Indiach ze względu na wzrost poziomu zamożności: gdy kraj staje się bogatszy, ludzie zaczynają jeść więcej mięsa. Mogą być wam znane “3 N usprawiedliwiania” Melanie Joy. Zrobiłem 5 N, czyli dodałem parę N, ponieważ 3 to za mało. Produkty zwierzęce są Normalne, Naturalne (patrzy się na nie jako naturalne do jedzenia, gdyż jedliśmy je przez tysiące lat), Niezbędne (niezbędne odżywczo – potrzebujemy ich, żeby być zdrowym), Niezłe (czyli smaczne) oraz Nie są pierwszym zmartwieniem, którym zaprzątamy sobie głowę. Jest dużo rzeczy, którym poświęcamy więcej uwagi i które wydają się nam ważniejsze, a raczej wszystkożercom takie się wydają.

Jak widać, jest wiele możliwych odpowiedzi na pytanie “Dlaczego ludzie jedzą mięso?”. Moja odpowiedź jest taka, że większość ludzi je mięso, bo większość ludzi je mięso. Większość ludzi robi to, co robi reszta. Jeśli zwrócimy uwagę na fakt jedzenia mięsa przez wszystkożercę, prawdopodobnie usłyszymy odpowiedź:

“Cóż, być może to nie jest w porządku, to całe cierpienie zwierząt i ich zabijanie, ale przecież 95 czy 97 procent populacji to robi. To nie może być aż tak złe, nie mogę być złym człowiekiem, skoro wszyscy tak robią”.

Wynika z tego, że jednym z najważniejszych wyzwań w drodze do naszego celu jest zdobycie masy krytycznej: jak największej ilości ludzi zaangażowanych w zmianę.

Niestety, dla wielu osób weganin to ktoś znajdujący się po drugiej stronie przepaści. Dla większości ludzi weganizm jest trudny, niezależnie od tego, czy powtarzamy w nieskończoność, że wcale tak nie jest. Jeśli ludzie nie odczuwają tego jako proste, to nie stanie się to dla nich łatwe tylko od naszego powtarzania. Nie do nas należy mówienie ludziom, co jest dla nich łatwe. Weganizm oznacza dla nich płynięcie w górę strumienia, pod prąd, przeciwko temu, co robią inni, co nie ułatwia nam sprawy. Psychologowie behawioralni mówią czasem o zachowaniu, które jest kosztowne, w tym sensie, że kosztuje dużo wysiłku. Sądzę, że w tym momencie dziejowym dla większości ludzi współczucie kosztuje za dużo. Bycie współczującym jest zbyt trudne, ponieważ gdy współczujesz, gdy zauważasz, że powinniśmy troszczyć się o zwierzęta, musisz zmienić swoje życie.

Można się z tym nie zgadzać; być może wy doświadczacie tego jako łatwe. Jednak jesteście odmienni od innych ludzi, bo już jesteście u celu, przystosowaliście się wcześniej. Jesteście ludźmi, którzy już się zmienili, więc prawdopodobnie jesteście inni od pozostałych. I nawet jeśli pozostali zgadzają się, że cierpienie zwierząt jest złe, będą potrzebowali więcej motywacji, a my będziemy musieli im ułatwić wprowadzenie zmian.

Jak więc dojdziemy do wegańskiego świata? Pozwólcie, że zamiast od “Co?”, zacznę od “Dlaczego?”. Dlatego, że chcemy powstrzymać cierpienie zwierząt. Dlatego, że w zwierzęciu przed zabiciem dostrzegamy strach. Dlatego, że widzimy w nim istotę, która chce żyć, a my ją zabijamy i sprawiamy, że cierpi. I robimy tak z 60 miliardami zwierząt rocznie.

Jestem pewien, że to również wasza kluczowa motywacja. Z drugiej strony, wyobraźcie sobie, że jesteście w Indiach – w kraju, w którym mięso wisi na straganach bez chłodzenia. Wyobraźcie sobie, że nie jesteście weganami, jesteście wszystkożercami, widzicie to i myślicie: “Nie dość, że to obrzydliwe, niehigieniczne, to prawdopodobnie roi się od robaków”. Mówicie więc “Jednocześnie Hindusi mają wspaniałe dania wegetariańskie! Spróbuję przez chwilę jeść wegetariańsko”. W tej sytuacji zmiana nie dokonuje się przez zaangażowane i moralne rozumowanie; jest to proste: “Nie lubię tego, to jest obrzydliwe, więc będę tu jadł tylko wegetariańskie dania”.

Chcę więc pokazać, że są różne czynniki, które mogą doprowadzić ludzi do weganizmu, do jedzenia mniej mięsa lub innej prozwierzęcej zmiany. Z jednej strony są czynniki moralne, które mamy my wszyscy. My jesteśmy weganami czy wegetarianami dla zwierząt. Jednak możecie zmieniać sprawy z innych powodów, nie związanych z moralnością.

Moralne czynniki to na przykład sposób traktowania zwierząt i zabijanie ich, czynniki środowiskowe, sytuacja związana z globalnym głodem, dla niektórych powody religijne itp. Mamy cały arsenał moralnych narzędzi i wykorzystujemy edukację etyczną, by zmieniać ludzi. Mówimy o wszystkich sprawach związanych ze zwierzętami na naszych stronach, w naszych magazynach, na konferencjach, na protestach, na bezpośrednich akcjach, które organizujemy, by skłonić ludzi do myślenia i uwierzenia, że los zwierząt jest kwestią moralną.

Z drugiej strony, są czynniki nie związane z moralnością, jak chociażby dostępność alternatyw. Ludzie byliby bardziej skłonni jeść więcej wegetariańskiego i wegańskiego jedzenia, gdyby byli nim otoczeni. Jedliby je nawet nie orientując się, że to robią, nie mając ku temu moralnego powodu. Narzędzia nie związane z moralnością to restauracje i sklepy, produkty wegańskie, aplikacje mobilne i inne podobne rzeczy; to otaczające cię środowisko, które jest dookoła ciebie, a nie w Twojej głowie.

Jednak nasz ruch skupia się przede wszystkim na aspekcie moralnym. Staramy się przekonać innych do moralnego traktowania zwierząt. Staramy się przekonać ich do etyki. Jednym z powodów korzystania z tej strategii jest to, że wydaje nam się, że ona działa. Faktycznie, działa, ale w pewnym stopniu.

Jeśli spojrzycie na ruch antyniewolniczy w Stanach Zjednoczonych, zobaczycie 3 miliony naszych bliźnich zakutych w kajdany. To jest moralny apel, prawda? Mówimy ludziom, że nasi bracia i siostry są w kajdanach, to jest złe, oni są tacy sami jak my, cierpią tak jak my, musimy im pomóc”. Strategia ta pomogła do pewnego stopnia, jednak to nie było wszystko. W tym okresie wynaleziono silnik parowy, który sprawił, że taniej było mieć siłę mechaniczną niż niewolniczą. Rezygnacja z niewolnictwa stała się korzystna ekonomicznie. Kolejnym powodem była wojna. Południe zaprzestało niewolnictwa, ponieważ Północ ich zwyciężyła. To nie była kwestia moralności.

Jeśli coś się zmienia, to niekoniecznie przez kwestie moralne, niezależnie od tego, czy chcemy, żeby tak było. Jednak to na nich się skupiamy, ponieważ chcemy, żeby to była moralna walka, żeby ludzie się tym przejmowali, żeby obchodziły ich zwierzęta, żeby postępowali słusznie z właściwych powodów.

Dlatego nie ufamy prozdrowotnym weganom, prawda? Dzieje się tak, ponieważ myślimy, że skoro obchodzi ich tylko kwestia własnego zdrowia, to mogą porzucić weganizm w każdej chwili. Zdrowie i etyka zostają zestawione przeciwko sobie. Nie wiem, co Gary Yourofsky mówi o prozdrowotnych, ale jestem pewny, że nic dobrego.

Pamiętajcie, że współczucie kosztuje za dużo. Musimy więc sprawić, że będzie tańsze. Tutaj najważniejsze są dwa pojęcia: alternatywy i wysiłek. Im mniej alternatyw, tym większy musi być wysiłek. Alternatywa to nie tylko istnienie zamienników produktów odzwierzęcych. To również ich dostępność w stylu życia i w diecie wszystkożercy. Sądzę, że wszyscy się zgodzimy z stwierdzeniem, że latanie jest złe dla środowiska. Ale co jest naszą alternatywą? Trudno znaleźć odpowiednią. Na krótkie dystanse jest to możliwe, ale jeśli chcę być w Stanach, bo moja rodzina tam jest albo mam tam wykład, to mogę płynąć statkiem, co zajmie mi 10 dni. To nie jest najlepsza alternatywa.

Im więcej alternatyw, tym mniejszy wysiłek. Wyobraźcie sobie, że istnieje tylko jedna wegańska rzecz, którą możecie jeść jako weganie. Kto z Was byłby weganinem? Oczywiście, mówicie, że bylibyście, i być może byście byli, ale czy przeszlibyście na weganizm, gdyby była to jedyna dostępna rzecz? Myślę, że może jedna osoba, jakiś mnich, zdecydowałby się na zmianę.

Teraz zauważcie, że dopiero 30 lat temu udowodniliśmy, że możemy ugotować fasolę i inne rośliny strączkowe, połączyć je ze zbożami i otrzymać pełnowartościowe białko. Dzięki temu mamy argument, nad którym możemy pracować – możemy łatwo otrzymać smaczny posiłek, co sprawia, że coraz więcej ludzi może się zmienić. Zauważcie, że mamy dobre zamienniki mięsa, jak Tofurky. Łatwo można zobaczyć, jak  ułatwia to zmianę. Nie zdajecie sobie sprawy, że pojawienie się zamienników mięsa odegrało zdecydowaną rolę w waszym przejściu na weganizm albo wegetarianizm, prawda? Nie wiecie, jak dużą rolę odegrało. Jeśli zmiana diety byłaby dla was bardzo trudna, być może nie przeszliście na weganizm. A teraz wyobraźcie sobie sztucznie hodowane mięso, które w smaku jest dokładnie takie, jak prawdziwe. Mięso z laboratorium. Jeśli moglibyśmy przekonać więcej ludzi, że nie jest obrzydliwe, być może przeszliby na weganizm.

A co, jeśli jedzenie przez cały czas wegańskich potraw byłoby tak łatwe, że ludzie robiliby to bez myślenia o zwierzętach? Nie ufalibyśmy ludziom, którzy byliby weganami nie z powodów prozwierzęcych. To straszne, ale dalej byśmy im nie ufali.

Mam jednak dobre wieści. Zmiana może nadejść na dwa sposoby. Z jednej strony możemy wpłynąć na nastawienie ludzi. Z drugiej strony możemy wpłynąć na ich zachowanie. W naszym ruchu z reguły działamy w ten sposób: mówimy ludziom, że to i to dzieje się zwierzętom i mamy nadzieję, że oni zmienią swoje zachowanie. Tak pracujemy najczęściej. Jednakże czasem dąży to w drugą stronę. Kiedy zmieniamy zaledwie zachowanie ludzi, mogą oni rozwinąć inne od naszego nastawienie. Zmieniając w pierwszej kolejności ich zachowanie, zostawiamy ich bez powodów. Wyobraźmy sobie obrazek przedstawiający dwójkę ludzi, którzy właściwie robią to samo: zabijają krowę. Jeden z nich jest torreadorem, a drugi rzeźnikiem. Kto nas bardziej frustruje i wkurza? Co więcej, kto bardziej frustruje i wkurza wszystkożerców? Będą dużo bardziej sfrustrowani torreadorem; część z nich powie, że to dlatego, że jedzenie mięsa uważamy za coś niezbędnego, a korridę za rozrywkę.

I to jest klucz do zrozumienia, chociaż osobiście nie uważam, że rozrywka jest mniej w porządku niż jedzenie mięsa, którego nie potrzebujemy. Najważniejsze tutaj jest to, że ludzie, którzy są przeciwni torreadorowi, a nie rzeźnikowi, inwestują w mięso, a nie w rozrywkę, czyli biorą udział w jednym, a nie w drugim. To jak z futrem: bardzo łatwo być przeciwko futrom, jeśli nie posiada się futrzanego płaszcza. Jednak bardzo trudno jest ocenić zachowanie, jeśli bierze się w nim udział.

Z drugiej strony, jeśli spożywacie wegańskie czy wegetariańskie dania, nagle dużo łatwiejszym staje się otwarcie na argumenty związane z prawami zwierząt. Dla przykładu: mam komórkę, z której nieustannie korzystam. Wiem, że nie wszystko z nią związane jest moralne, że niektóre części są pochodzą z niepewnych źródeł i wytwarzane są w Afryce itd. Dlatego kupuję telefon ze sprawiedliwego handlu. Jednak przy podejmowaniu decyzji nie jest dla mnie najważniejsze, że ten właśnie jest OK moralnie. Jestem dużo bardziej skłonny do zmiany po przeczytaniu artykułu o złych telefonach, dzięki któremu po zakupie mogę pomyśleć „Ha! Ja nie jestem tego częścią”.

Podsumowując, czynniki nie związane z moralnością mogą uruchomić te moralne, jeśli są alternatywy, które sprawią, że ludziom będzie łatwiej dostrzec problemy etyczne i otworzyć się na to, co weganie i aktywiści zwierzęcy chcą przekazać.

Spójrzmy teraz na ludzi, którzy aktualnie robią rzeczy mające uczynić współczucie prostszym lub które sprawią, że troska o zwierzęta stanie się łatwiejsza.

Chociażby Pat Brown. Poznałem go kilka lat temu, kiedy dopiero co opuścił Uniwersytet Stanforda. Jest profesorem chemii, który zostawił swoją posadę, żeby pracować nad idealnym zamiennikiem mięsa. I właśnie teraz stworzył burgera, który jest tak prawdziwy, że nawet trochę krwawi. Zostawia mały ślad czegoś czerwonego na talerzu. Nazywa się to “Niemożliwy burger”. Ostatnio “mała firma”, jaką jest Google, zaoferowała mu 300 milionów dolarów, żeby kupić jego recepturę, a on odmówił. Chce zrobić to sam.

Znacie Josha Teddricka z Beyond Eggs? Uznał, że najbardziej okropną rzeczą, która dzieje się teraz zwierzętom na fermach przemysłowych na świecie, jest cierpienie kur składających jaja. Powiedział: zróbmy alternatywę dla jaj, dla produktów jajecznych. Razem z Hampton Creek Foods stworzył majonez, który jest teraz dostępny wszędzie w Stanach, nawet w Walmarcie. Ostatnio nawet w Stanach Zjednoczonych zauważalny jest niedostatek kur i jaj, więc firmy, które używają jaj w swoich produktach, zwracają się to Beyond Eggs: „Nie mamy wystarczająco dużo jaj! Czy możecie dać trochę waszego zamiennika? Chcemy go spróbować”. Czy to nie jest świetne? Głośno było o tym, że przemysł jajeczny spiskuje przeciwko nim i chce ich blokować na rynku, bo widzą w tym duże zagrożenie dla swojego interesu. To dla Beyond Egss wielkie zwycięstwo, ponieważ teraz każdy widzi przemysł jajeczny jako tych złych – tych, których starają się stłamsić mała firmę.

Są też ludzie, którzy próbują zrobić mleko. Nie napój, taki jak mleko sojowe czy migdałowe, ale mleko identyczne jak krowie. Próbują zrobić mleko, które ma dokładnie takie same składniki odżywcze, albo takie, które jest nawet lepsze. I chcą wejść na rynek w przyszłym roku albo kolejnym. Możecie wyobrazić sobie skalę tej zmiany? Mają takie samo mleko, do jakiego ludzie są przyzwyczajeni, ale nie pochodzi od krów. Żadne zwierzę nie musi cierpieć, a ludzie otrzymują dokładnie tę samą rzecz, do której są przyzwyczajeni. Niezależnie od tego, czy uważam, że jest to trochę obrzydliwe, nie mam prawa mówić, że nie można tego pić. Marka nazywa się Muufri – “Muu” od dźwięku wydawanego przez krowę i “fri” od “free”, czyli “wolny”. Mleko bez “muu”.

To samo tyczy się sera. Niektórzy czekają na pojawienie się odpowiedniego sera, prawda? Goście z Muufri próbują zrobić prawdziwy ser na bazie ich dziwnego mleka. Będziemy mieć taki sam ser, który mamy teraz, w takiej samej formie.

Jest też facet, który stworzył firmę Modern Meadow i chce robić skóry z komórek macierzystych. A Mark Post przygotował pierwszego burgera z in vitro za 250 000 dolarów. Wierzy, że pojawi się w sprzedaży za 5-7 lat. To kolejna osoba, która zmienia reguły gry.

Są też dwie sieci: Native Food Cafe i Veggie Grilled, które rozwijają się bardzo szybko. Chcą mieć kilkaset restauracji w ciągu najbliższych kilku lat. Niby zwykłych restauracji, ale w całości wegańskich.

Ludzie, którzy potrzebują produktów odzwierzęcych, mogą je otrzymać bez konieczności cierpienia zwierząt. Czy nie jest to niesamowite? Możecie sobie wyobrazić, jak łatwo zmieni to ich postrzeganie i wyobrażenie o zwierzętach? Kiedy już nie inwestują w konkretne produkty, nie mają nic do stracenia. Myślą: “Skoro mogę jeść te produkty, to mogę zacząć troszczyć się o zwierzęta”.

Podsumowując, będąc weganinem idzie się pod prąd. Jednak powody, dla których przechodzi się na weganizm, nie mają dużego znaczenia, prawda? Możemy zacząć z obojętnie jakiego powodu: dla zdrowia, dla środowiska, dlatego, że wegetariańskie jedzenie jest dobre.

Bardzo ważnym jest, żeby zwiększyć dostępność zamienników, dzięki czemu wysiłek potrzebny do tego, by stać się weganinem, zmaleje. Chcemy, aby wysiłek konieczny, by stać się weganinem, był jak najniższy. Chcemy, aby było to tak proste, jak to tylko możliwe.

Przejdę teraz do zagadnienia najbardziej kontrowersyjnego: chcę pomówić o tym, o co należy prosić. Intuicyjnie kierujemy się w stronę prośby o zachowanie, którego oczekujemy, czyli “Przejdź na weganizm!”. Argument za tak sformułowanym komunikatem jest taki, że nie możemy prosić o coś mniejszego, ponieważ sądzimy, że niemoralnym jest prosić o mniej. W teorii ma to trochę sensu, ale nie sądzę, że to najlepsze podejście.

Badania pokazują, że jest większa szansa, że ludzie coś zrobią, jeśli nie prosi się o to zbyt często. Skuteczna jest natomiast prośba o realizację małych kroków. Osoby ograniczające mięso mogą stać się weganami. Motywacja ludzi może się zmienić z troski o zdrowie na respektowanie praw zwierząt. Badania pokazują też, że wysoka liczba osób ograniczających mięso ma większy wpływ na system niż niski odsetek wegan.

Około 10 proc. ludzi unikających spożywania glutenu to osoby, które nie mają nietolerancji lub alergii na gluten. Z naukowego punktu widzenia nie ma żadnego powodu, dla którego mieliby unikać glutenu, ale to robią. Jednak część ludzi na diecie bezglutenowej to naprawdę uczuleni ludzi. Wyobraźcie sobie osobę, która naprawdę nie toleruje glutenu, dla której jest to sprawa życia lub śmierci. Jeśli zje coś z glutenem, dostanie silnej reakcji alergicznej. Taka osoba musi tłumaczyć w restauracji, że naprawde nie toleruje glutenu, że nie może go zjeść, a kelner odpowiada jej “Taak… Ale mieliśmy tu kilka osób, które nie były aż tak restrykcyjne w tym temacie”. Znamy tę sytuację, prawda? Jest zbliżona do weganizmu.

Osoba mająca nietolerancję na gluten może powiedzieć, że przez tych na diecie bezglutenowej bez powodu, tych “oszustów”, ma teraz zdecydowanie więcej produktów do wyboru. To analogiczna sytuacja do weganizmu. Fakt, że możecie znaleźć dużo produktów wegetariańskich i wegańskich w supermarketach, zawdzięczacie osobom redukującym spożycie mięsa, ponieważ jest to znacznie większa grupa niż weganie, dzięki czemu wiele  firm się nimi interesuje. Stało się tak, że duża grupa “oszustów” doprowadziła do rozszerzenia wyboru o nowe alternatywy. Istnieje mała grupa wegan, większa wegetarian i dużo większa grupa osób ograniczających mięso. Ci ograniczający mają największy wpływ na zmniejszenie cierpienia zwierząt, ponieważ jest ich najwięcej. Nawet jeśli nie poszli na całość, to – sumując ich wszystkich – ratują więcej zwierząt niż wszyscy weganie razem wzięci.

Ważne jest też to, że to oni ułatwiają ludziom przejście na weganizm. Im więcej mamy alternatyw, tym łatwiej zdecydować się na ten krok. Nie przewracajcie więc oczami na osoby “tylko” ograniczające mięso. Są bardzo pomocne i ważne dla naszego ruchu.

Jeśli spojrzycie na motywację osób ograniczających mięso, są one inne niż motywacje wegan. Ich główne motywacje to zdrowie i smak, więc musimy zacząć ich używać, o nich mówić.

Wróćmy do początku wykładu. Mówiliśmy, że chcemy, aby ludzie przeszli na weganizm i wierzyli, że zwierzęta nie są tu po to, by je wykorzystywać. Chcemy, aby przeszli na weganizm z dobrych powodów. Jeśli jednak spojrzymy na bieżącą sytuację, na to, ile osób tylko ogranicza mięso i na to, jaka jest ich motywacja, to okaże się, że jest to naprawdę wielki tłum. Ci ludzie są dla nas bardzo ważni, choć mają inne motywacje. Więc nie musimy rozpaczać, że ludzie nie idą na całość i robią wyjątki. Kiedyś stanie się to łatwiejsze, bo gdy zwiększa się wybór, większy rygoryzm jest dużo łatwiejszy. Nie widzę powodu, dla którego społeczeństwo składające się z 90 proc. wegan na tym nie poprzestało. Jeśli będzie nam bardzo zależało, usuniemy te 10 proc. niezdecydowanych.

Jeśli ludzie jedzą wegańsko lub chociażby próbują tej diety – nieważne z jakich powodów, a może bez powodów – ich opór słabnie, a ich współczucie może rosnąć. Skończą dokładnie tam, gdzie chcemy, aby byli. To pośrednia forma dotarcia do celu, sądzę jednak, że jest szybsza.

To, co zaprezentowałem do tej pory, to podejście pragmatyczne. Chodzi o ułatwienie ludziom redukcji produktów odzwierzęcych z obojętnie jakiego powodu. Jakikolwiek powód jest dobry. Chodzi o podnoszenie ich umiejętności gotowania, skupienie się na środowisku, na tym, co znajduje się wokół nich i co im tę zmianę ułatwi. Jest jeszcze drugie podejście, które jest bardziej ideologiczne czy moralne. Mówi ono: “Przejdź na weganizm, zrób to dla zwierząt, bądź aktywny, stań się aktywistą”. Nie twierdzę, że to podejście jest złe. Przeciwnie. Sądzę jednak, że na etapie naszego ruchu, na którym jesteśmy, pierwsze podejście – podejście pragmatyczne – jest ważniejsze. Jeśli będziemy zgodnie z nim postępować, to będzie można wykorzystać coraz więcej ideologicznego podejścia i coraz mniej pragmatycznego.

Pierwszą rzeczą, jaką musimy zrobić, jest ułatwienie przejścia na weganizm. Musimy stworzyć podatny grunt do powitania nowych wegan z wykorzystaniem pragmatycznego podejścia. Wtedy przejście na weganizm stanie się znacznie prostsze, dzięki czemu mówienie ludziom o ideologii gatunkowej będzie skuteczniejsze.

Zakładając, że macie 10 milionów dolarów czy euro na kampanię w telewizji, dzięki której dotrzecie do każdego w społeczeństwie, wybrałbym w niej komunikat oparty o zdrowotny aspekt ograniczenia mięsa. Możecie zasugerować zmniejszenie spożycia produktów zwierzęcych, jedzcie większej ilości produktów roślinnych, spróbowanie zamienników mięsa, skosztowanie wegetariańskich dań, wyznaczenie jednego lub więcej bezmięsnych dni w tygodniu, przejście na wegetarianizm. W tym momencie wiadomość “Przejdź na weganizm” nie dotrze do ludzi na większą skalę.

Wczoraj otrzymałem ulotkę Animal Equality. Nie ma na niej hasła “Przejdź na weganizm”. Mówi za to: “Miliony ludzi zmieniają sposób jedzenia. Dokonaj zmiany”. Wewnątrz ani razu nie pojawia się słowo “weganizm”.

Niektórzy ludzie mówią, że weganizm to nie jest straszne słowo i że wspominanie o weganizmie nie jest straszne. Tu jednak nie chodzi o strach, ale o przyciąganie ludzi. Chodzi też o robienie tego, co badania pokazują, że jest najbardziej efektywne. Organizacje takie jak Animal Equality biorą pod uwagę to, co mówią badania, zamiast robić to, co podpowiada im przeczucie – zamiast mówić to, co naprawdę chcą zakomunikować. Nie chcę powiedzieć, że źle jest wspominać o weganizmie. Oczywiście, nie ma w tym nic złego i jest wiele sytuacji, w których możecie mówić o weganizmie. Chodzi jednak o sytuacje, w których znajdujecie się wśród ludzi zainteresowanych, którzy chcą pytać i przeprowadzić dyskusję. Wtedy mówcie o przejściu na weganizm, o filozofii i ideologii stojących za weganizmem.

Chcesz być cześcią tej zmiany? Działaj!

Pomóż nam działać!

50 zł100 zł20 złinna kwota

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do grupy osób, którym zależy
na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.