Hot dogi zmiany

Zygmunt Freud trzymający podejrzanie fallicznego hot doga

Zygmunt Freud trzymający podejrzanie fallicznego hot doga

Odpowiedź na tekst Krisa Forkasiewicza: Hot dogi sprzeciwu:

Wow. Tak dużo słów, które kryją tak niewiele treści.

Otwarte Klatki nie walczą z kapitalizmem i nie walczą z przemysłem naftowym. Ujawnienie tych dwóch faktów musi być wielkim szokiem dla osób, które nas wspierają i nam pomagają. Podążając dalej logiką tego tekstu, powinniśmy zrezygnować z prowadzenia jakichkolwiek kampanii na rzecz wprowadzania roślinnych opcji w restauracjach, a w zamian zażądać zamknięcia wszystkich restauracji. Przemysł restauracyjny też doczekał się bowiem głosów kontestacji wymierzonych w swoją stronę.

Ciężko polemizować z tekstem, który jest tak mało konkretny. Zwrócę więc uwagę na trzy istotne dla mnie elementy.

Zacznijmy traktować zwierzęta poważnie. Obserwacja skutecznych działań w obrębie innych ruchów społecznych wykazuje, że zmienianie poszczególnych elementów systemu przynosi wymierne korzyści. Możemy się obrażać, że sufrażystki nie chciały obalić państwa, zamiast oczekiwać tylko praw wyborczych, albo że aktywiści walczący o prawa pracownicze nie wolą po prostu zamknąć zakładów przemysłowych, które nie tylko źle traktują pracowników, ale również zatruwają środowisko. Mam jednak poczucie, że gdyby tego typu ruchy podjęły takie decyzje – sytuacja zarówno kobiet jak i pracowników byłaby dużo gorsza.

Skoro inne ruchy społeczne są w stanie postawić na pragmatyzm, zastanawia mnie zawsze dlaczego tak duże opory budzi takie nastawienie wśród niektórych osób zajmujących się pisaniem o prawach zwierząt. Mam też obawy, że powód jest dość prosty: krzywda zwierząt nie jest traktowana wystarczająco poważnie i łatwo ze zwierząt zrobić zakładnika swoich politycznych przekonań.

Nie jesteśmy ruchem religijnym. Nie tylko nie walczymy o rząd dusz, ale – wbrew temu co autor posta stwierdza – nie powinniśmy nawet walczyć. Nie powinno być naszym celem “wybudzić już wyalienowaną publiczność z błogiej drzemki” czy dawać świadectwo prawdzie. To są określenia rodem z katechizmu i takie postawy powinny w końcu zniknąć z ruchu prozwierzęcego jeśli mamy zacząć być traktowani poważnie.

Śmieszy to szczególnie w kontekście zarzutów o niewystarczające nastawienie na interesekcjonalizm, ponieważ to w rozmowie z zasłużonym działaczem radykalnego ruchu związkowego usłyszałam, że publikacje prozwierzęce przypominają często pisemka religijne. Śmieszy również, kiedy jako przykłady dobrych działań autor bloga przywołuje m.in. akcje do złudzenia przypominające pikiety ruchu antyaborcyjnego.

Komu to służy? Kilka miesięcy temu pewna fundacja należąca do Szymona Wójcikia, brata Wojciecha Wójcika – wiceprezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych – zarzuciła nam majacą na celu uzyskiwanie korzyści finansowych współpracę z przemysłem. W tym tekście zawarta jest bardzo podobna insynuacja. Rozumiem dlaczego czołowy hodowca norek w Polsce próbuje nas dyskredytować publikując takie fałszywe informacje. Zagadką pozostaje jakie są motywacje Krisa Forkasiewicza.

Dobrosława Karbowiak

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do grupy osób, którym zależy
na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.