Przekaż darowiznę

10 września 2019

Psy trzymane w klatkach i wygłodzone lisy: interwencja na fermie futrzarskiej

Stowarzyszenie Otwarte Klatki przeprowadziło wczoraj razem z Ekostrażą interwencję na fermie futrzarskiej w województwie dolnośląskim. Na miejscu inspektorzy zastali wychudzone, chore lisy oraz rozkładające się w klatkach ciała dwóch zwierząt. Poza lisami w klatkach trzymane były pozbawione dostępu do wody i schronienia psy. Dziesięć zwierząt zostało wczoraj odebranych, a organizacje zapowiadają ciąg dalszy działań.

Interwencja miała miejsce na fermie w Goliszowie pod Chojnowem (powiat legnicki). Po otrzymaniu zgłoszenia dotyczącego fatalnych warunków, w jakich przetrzymywane są zwierzęta, inspektorzy Stowarzyszenia Otwarte Klatki udali się na miejsce razem z przedstawicielami Ekostraży.

Już na pierwszy rzut oka widać było, że sytuacja jest poważna. W klatkach widzieliśmy schorowane i głodne lisy, a także psy, które nie miały nawet wody ani tym bardziej miejsca, w którym mogłyby się schować przed deszczem czy słońcem. Znaleźliśmy też dwa rozkładające się ciała – mówi Andrzej Sikorski ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki – Udało nam się uratować sześć psów i cztery lisy. Wiemy już na ten moment, że jeden z lisów będzie musiał mieć amputowany palec, z kolei lisiczka jest skrajnie wychudzona, ma ropień na łapie i świerzb, a jej zęby są w fatalnym stanie – dodaje.

Zwierzęta są obecnie pod opieką weterynarza, a aktywiści zapowiadają powrót na fermę. Kontynuując współpracę z Powiatową Inspekcją Weterynaryjną, Policją i przedstawicielami Gminy Chojnów, zamierzają podjąć dziś próbę uratowania większej liczby zwierząt. Jak wyjaśniają, podstawą do ich odbioru jest nie tylko ich stan fizyczny. Według obrońców zwierząt równie poważnym, a być może nawet większym problemem, jest cierpienie psychiczne, na jakie są skazane.

Spędzanie całego życia w ciasnej klatce to prawdziwa tortura dla dzikiego zwierzęcia, które w naturze przemierza codziennie ogromne odległości. U lisów i norek powszechna jest w związku z tym stereotypia, czyli wykonywanie w kółko tych samych bezsensownych czynności, jak obracanie się wokół własnej osi, czy gryzienie krat, a także apatia i całkowity bezruch. Dotyczy to nie tylko tej konkretnej fermy – zwierzęta futerkowe nie są przystosowane do hodowli, więc nie może być mowy o jakimkolwiek dobrostanie na fermach. Dopóki w Polsce nie zostanie wprowadzony całkowity zakaz hodowli na futra, dopóty miliony zwierząt cierpiały będą tak jak te z Goliszowa, a my będziemy odkrywać kolejne miejsca takie jak to – podsumowuje Sikorski.

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do grupy osób, którym zależy
na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.