Przekaż darowiznę

Pastwiska albo środowisko. Przyszłość wolnych wypasów

Produkty odzwierzęce otaczają nas ze wszystkich stron. Rzadko kiedy zastanawiamy się, ile szkód niesie ze sobą eksploatacja zwierząt hodowlanych. Omijamy ten temat szerokim łukiem – bo tak było od zawsze.

Nowe badania oraz wynikłe z nich fakty wskazują natomiast, że problem stanowią nie tylko konflikty na polu etycznym, ale także degradacja naturalnego środowiska.

Humanitarne hodowle XXI wieku

Wychodzi na jaw, że najbardziej niszczycielskimi formami hodowli są te uchodzące za najbardziej humanitarne. Przekleństwem XXI wieku jest eksploatacja zwierząt na szeroką skalę: poczynając od masowych hodowli i przedsiębiorstw mleczarskich, przez jedzenie jajek oraz mięsa, a na noszeniu skór czy futer kończąc.

Nazywamy siebie obrońcami zwierząt, opiekujemy się bezdomnym psem lub kotem, interweniujemy, gdy ktoś znęca się nad jeżem, przynosimy do weterynarza osierocone pisklę. Nie interesuje nas jednak los kury, która zniosła jajko przeznaczone na nasz stół. To, że całe życie spędziła w ciasnej klatce. Czy chcemy, aby tego rodzaju hipokryzja stała się wizytówką naszego pokolenia w przyszłości?

Przeczytaj także: Czy kura w klatce może być szczęśliwa

Na szczęście w sukurs przybywają nam naukowcy i być może już niedługo pokarmy odzwierzęce zastąpi tanie w produkcji sztuczne mięso, „hodowane” w warunkach laboratoryjnych. Idąc za przykładem Chin, które zainwestowały 300 milionów dolarów w jego produkcję, możemy zatrzymać wykorzystywanie zwierząt.

Szefowie kuchni zapewniają, że kluczem do osiągnięcia dobrego smaku mięsa jest wypasanie zwierząt na świeżym powietrzu. Zachęcają więc do rezygnacji z wieprzowiny na rzecz wołowiny lub baraniny.

Mówi się o humanitarnym traktowaniu bydła poprzez wolny wypas, zapominając o skutkach katastrofalnych dla naturalnego środowiska: degradacji rozbudowanych ekosystemów, niszczeniu młodych drzew czy emisji metanu. Wyniki badań pokazują, że to właśnie wolny wypas jest najbardziej szkodliwą dla środowiska formą hodowli.

Kalorie przeliczone na hektary ziemi

Pastwiska w Wielkiej Brytanii zajmują około dwa razy więcej powierzchni niż grunty orne. Zwierzęta wypasane na takich terenach produkują tylko 1 gram białka z 81 gramów spożywanych dziennie przez człowieka. Idąc dalej: kalorie pochodzące z baraniny to jedynie 1% diety Brytyjczyków, natomiast pod jej produkcję wykorzystuje się około 4 mln hektarów.

Tyle samo powierzchni pokrywają grunty orne, a ponad 2 razy mniej – bo 1,7 mln hektara – aglomeracje miejskie i wiejskie. Obszary, które niegdyś zamieszkiwały różnorodne zwierzęta, zredukowane zostały do terenów przeznaczonych na masową hodowlę kilku konkretnych gatunków.

Dieta roślinna sposobem na głód

Zastąpienie mięsa soją drastycznie zmniejsza wymagany pod hodowlę grunt na kilogram białka: o 70% w przypadku drobiu, 89% dla trzody chlewnej i 97% dla bydła. Gdyby wszyscy mieszkańcy Wielkiej Brytanii zmienili swoją dietę na roślinną, około 15 mln hektarów uległoby ponownemu zasileniu – i przy takim scenariuszu możliwe byłoby wykarmienie 200 mln ludzi.wolny wypasLinia obrony, jaką przyjęli producenci mięsa, opiera się na przeświadczeniu, że wolny wypas przyczynia się do zmniejszania ilości węgla w atmosferze. Ich zdaniem taki sposób uprawy przekazuje pierwiastek bezpośrednio do gleby, co ma przeciwdziałać, a nawet cofać skutki globalnego ocieplenia.

Hodowca Allan Savory utrzymuje, że jego „holistyczne” wypasanie jest w stanie zaabsorbować ilości węgla pozwalające na przywrócenie powietrza do stanu sprzed początku urbanizacji. Raport „Grazed and Confused”, sporządzony przez Food Climate Research Network oraz bazujący na danych z 300 źródeł, stawia sprawę jasno: to nieprawda.

Zanieczyszczenia spowodowane wolnym wypasem

Rosnące na pastwiskach rośliny rzeczywiście pochłaniają węgiel przez swój system korzeniowy, a rozkład ich opadających liści odprowadza pierwiastek do gleby, lecz w najlepszym razie są w stanie zneutralizować od 20 do 60% zanieczyszczeń spowodowanych wolnym wypasem. To i tak bardzo optymistyczne podejście, ponieważ, jak sugeruje Carbon Balance and Management, w badaniach tych bagatelizowana jest ilość emitowanego do atmosfery metanu.

Rośliny pastwiskowe nie dadzą więc rady przeciwdziałać skutkom wolnego wypasu, nie mówiąc już o innych źródłach zanieczyszczeń związanych z przemysłem i urbanizacją.

W świetle tych faktów widzimy, że przemysłowa hodowla zwierząt – tuż obok eksploatacji ziemi na węgiel – jest jedną z głównych przeszkód na drodze do zrównoważonej ekologicznie przyszłości. Te grunty, które zostały przeznaczone pod hodowle, a z których tak niewiele uzyskujemy, mogą ulec renaturyzacji. Nie tylko przywróci to utracone ekosystemy, ale i również podniesie efektywność działań, mających na celu eliminację węgla z atmosfery.

Każda zmiana wymaga trudu i wiele wysiłku. Jesteśmy jednak dość elastycznym gatunkiem i robiliśmy to już wiele razy: najpierw porzuciliśmy koczowniczy tryb życia, by zamieszkać na wsi lub w miastach, potem stworzyliśmy przemysł, ulepszyliśmy transport.

Teraz przyszła pora na kolejne przeobrażenie, które zakłada roślinną przyszłość bez ekologicznych zagrożeń czy katastrof. Jeszcze do niedawna wydawało się to niemożliwe, dziś natomiast wiemy, że w samej Wielkiej Brytanii wegan jest już pół miliona, a liczba ta stale rośnie

Chcesz rozpocząć przygodę z roślinnym odżywianiem, pobież nasz Ebook.

Pobierz!

Pomóż nam działać!

50 zł100 zł20 złinna kwota

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do grupy osób, którym zależy
na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.