Przekaż darowiznę

Ratujemy zwierzęta z fermy futerkowej – kryzysu branży ciąg dalszy

9 i 10 września 2019 r. nasi aktywiści wraz z przedstawicielami Ekostraży przeprowadzili interwencję na fermie lisów w Goliszowie pod Chojnowem (powiat legnicki). To, co zastaliśmy na miejscu przerosło nasze oczekiwania.

W poniedziałek, 9 września, nasz zespół interwencyjny udał się na fermę lisów pod Chojnowem na skutek anonimowego zgłoszenia. Smród, brud, sterty odchodów, zgniłego jedzenia, martwe kurczaki trzymane poza chłodnią – taki obraz zastaliśmy po dotarciu na fermę. Dziurawe opłotowanie wokół fermy pozwoliło nam na natychmiastowe zidentyfikowanie stanu zwierząt – postanowiliśmy interweniować.

Gdyby marki takie jak Deni Cler nie sprzedawały futer

fermy futerkowe by nie istniały

Podpisz petycję do firmy

Dramat na fermie lisów

Wchodząc na teren fermy, zobaczyliśmy kilkadziesiąt wychudzonych, przerażonych lisów w zardzewiałych klatkach. Co zszokowało nas jeszcze bardziej – w klatkach na lisy znajdowało się także kilka psów! Wytłumaczeniem pracownika fermy na pytanie, dlaczego psy znajdują się w klatkach, było: jak złodziej przyjdzie, to je zabije – jak będą zamknięte, to narobią hałasu i złodziej ucieknie. A to był dopiero początek.

ratujemy zwierzęta

Pies uwięziony w klatce, na fermie lisów w Goliszowie. Fot. EKOSTRAŻ

Już po wstępnym obejrzeniu zwierząt i warunków, w jakich żyją, wiedzieliśmy, że fermą nikt się nie opiekuje. Dookoła leżały sterty odchodów i zgniłego jedzenia, część zwierząt nie miała dostępu do wody czy osłony przed warunkami atmosferycznymi, mięso przeznaczone na karmę leżało w kontenerach w niedziałającej chłodni, generując nieznośny smród. W klatkach znaleźliśmy zwłoki dwóch lisów w stanie rozkładu. Dowiedzieliśmy się później, że zwierzęta są karmione średnio raz na trzy dni. Znaleźliśmy zwierzęta, które najbardziej potrzebowały opieki weterynaryjnej i postanowiliśmy je zabrać – tego dnia trzy lisy opuściły fermę z horroru. Zostały przebadane w Klinice Weterynaryjnej SKVet przez doktora Grzegorza Dziwaka, gdzie zostały przyjęte na obserwację.

ratujemy zwierzęta

Lis z fermy w Goliszowie. Fot. Andrew Skowron

Kolejny dzień, kolejne wyzwania

Następnego dnia, 10 września, spotkaliśmy się z Powiatowym Inspektoratem Weterynarii w Legnicy oraz przedstawicielami gminy. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że warunki, w jakich żyją zwierzęta, są skandaliczne i niezgodne z Ustawą o Ochronie Zwierząt. Pozwolono nam wrócić na fermę i odebrać kolejne zwierzęta. Na miejscu spotkaliśmy się z wrogą postawą pracownika fermy, który nie chciał nam pozwolić wejść na jej teren. Zmienił nastawienie po rozmowie z policją, która asystowała nam przez cały czas trwania interwencji.

ratujemy zwierzęta

Interwencyjny odbiór jednego z lisów. Fot. Andrew Skowron

Ciężko było wybrać lisy, które najbardziej potrzebują opieki – większość zwierząt jest mocno wychudzona, przejawia objawy stereotypii lub pierwsze oznaki nadziąślaków (częstej choroby dziąseł). Uratowaliśmy pięć lisów, które również trafiły pod opiekę doktora Dziwaka. Zwierzęta zostaną przewiezione do azylu, w którym będą mogły spokojnie cieszyć się resztą życia.

My ratujemy zwierzęta, a branża kłamie

Interwencja przeprowadzona w Goliszowie odbiła się głośnym echem w mediach oraz wywołała silną reakcję wśród społeczeństwa. Nie byliśmy zdziwieni – według sondażu CBOS z marca 2018 roku aż 59% badanych Polaków opowiada się za zakazem hodowli zwierząt na futro. Zaskoczyła nas jednak reakcja Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych. Na swoim Twitterze przedstawiciele Związku opublikowali oświadczenie, w którym potępiają działania na „nielegalnej” fermie – rozmawiali nawet z dziennikarzami, upominając się o sprostowanie w napisanych już artykułach.

Tweet związku hodoców, wbrew faktom sugerujący, że ferma była nielegalna

Ferma lisów w Goliszowie jest fermą legalną, co bardzo łatwo sprawdzić na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii. Branża posuwa się do kłamstwa i manipuluje treściami publikowanymi w mediach! Hodowcy zwierząt futerkowych zmagają się z kryzysem – w 2019 ilość wyprodukowano niecałe 6 milionów skór, czyli ponad 4 miliony mniej niż w 2017 (co daje 40% spadek).

Ferma w Goleszowie była pod kontrolą Powiatowego Inspektoratu Weterynarii – ostatnia wizyta miała miejsce w 2018 roku. Sytuacja z 9-10 września jest kolejnym dowodem na to, że ferm zwierząt futerkowych w Polsce nie da się odpowiednio kontrolować i dopilnować, aby na każdej z nich były przestrzegane podstawowe prawa wynikające z Ustawy o Ochronie Zwierząt, a jedynym skutecznym rozwiązaniem kończącym cierpienie zwierząt jest wprowadzenie systemowych zmian – całkowitego zakazu hodowli zwierząt na futra.

ratujemy zwierzęta

Zwłoki martwego lisa na fermie w Goliszowie. Fot. Andrew Skowron

Jak możesz pomóc?

Lisy, które odebraliśmy z fermy, mają zapewniony bezpieczny dom, jednak wymagają opieki weterynarza i rozbudowy woliery. W dalszym ciągu kilka milionów zwierząt rocznie cierpi w hodowli futerkowej. Wesprzyj nas darowizną, abyśmy mogli odkrywać takie miejsca jak to w Goliszowie, walczyć z okrucieństwem wobec zwierząt i doprowadzić do zakazu hodowli zwierząt na futro w Polsce.

Pomóż uratowanym lisom i walcz razem z nami o zakaz trzymania i zabijania zwierząt na futra.
Przekaż darowiznę i wspomóż nas w walce!

Przekaż darowiznę teraz!

Tekst: Marta Korzeniak

Pomóż nam działać!

50 zł100 zł20 złinna kwota

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do grupy osób, którym zależy
na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.