Przekaż darowiznę

To beef or not to beef, czyli Impossible Burger zmienia świat

Oczekiwania konsumentów mają realny wpływ na zmiany w ofercie największych sieci restauracji fast food. Wyniki badań rynkowych jednoznacznie wskazują na wzrost popytu na dania bezmięsne. Powody tego są różne – nie tylko związane z troską o dobro zwierząt.

Konsumenci obecnie bardziej dbają o zdrowie i o środowisko, czasem podążają za modą na wszystko co wegańskie, a często po prostu lubią mieć wybór. Roślinne opcje w menu takich potentatów jak McDonald’s czy Burger King to już standard w krajach skandynawskich, USA, Kanadzie czy Wielkiej Brytanii. Dla firm to szansa na to, aby przyciągnąć do sieci niechętny dotąd segment konsumentów. Korzystają na tym także dotychczasowi klienci, którzy otrzymują bardziej różnorodne menu.

Fot. Impossible Foods

Burger, który nie był krową

Jedna sprawa to pozycje w restauracyjnym menu, które nie zawierają mięsa. Przyzwyczailiśmy się do tego, że nawet w zwykłej restauracji jarosze, a coraz częściej także weganie, mają jakieś dania do wyboru. Druga sprawa to dania jednoznacznie kojarzące się z mięsem, jak na przykład burgery, które jednak mięsa nie zawierają. Tutaj także należy poczynić rozróżnienie: burgery roślinne pojawiają się w menu ogromnej ilości restauracji już od dawna. Kotlety z fasoli, soczewicy, warzyw czy kasz sprawdzają się bardzo dobrze, smakują lepiej lub gorzej i są doskonałą opcją dla wegan, ale jedno jest pewne – nie zadowolą one konsumentów rozsmakowanych w wołowinie.

I tu pojawia się Impossible Burger – kotlet, który wygląda i smakuje jak wołowina, ale nigdy nie był krową, która musiała umrzeć, aby zadowolić podniebienia klientów. Burger opracowany i wyprodukowany został przez Impossible Foods, firmę założoną przez amerykańskiego biochemika.

Składnik, który pozwala stworzonej w laboratorium substancji z sukcesem konkurować z wołowiną to leghemoglobina – związek hemu, który odpowiada za jej mięsny smak i kolor. Pozyskuje się ją z fermentacji odpowiedniego szczepu drożdży. Firma Impossible Foods wprowadziła burgera na rynek amerykański w 2016 roku i odniosła taki sukces, że miesięczna produkcja fabryki w Kalifornii przekracza obecnie 400 tys. kilogramów. Co ciekawe, burger cieszy się większym powodzeniem u osób jedzących mięso, niż u wegan. A co najważniejsze – staje się powszechnie dostępny i coraz tańszy.

Fot. Impossible Foods

Kiedy ilość ma znaczenie

Zmiana w świadomości każdego konsumenta to sukces, a każda restauracja wprowadzająca danie bezmięsne cieszy, ale powiedzmy sobie szczerze – liczy się skala. To międzynarodowe koncerny i wszechobecne lokale sieci fastfoodowych mogą mieć wpływ na globalną zmianę w sposobie żywienia.

Jeśli McDonald’s serwuje wegańskie kanapki, Burger King testuje burgera od Impossible Foods, a KFC zapowiada, że jeszcze w tym roku wprowadzi wegańskie „kurczaki” – oznacza to, że trend jest tak silny, że nie mogą go bagatelizować nawet najwięksi gracze. Póki co, sprzedaż bezmięsnych wersji znanych dań przerasta wszelkie oczekiwania wprowadzających je firm. McDonald’s odniósł ogromny sukces wprowadzając w krajach skandynawskich kanapkę McVegan. Teraz ofertę poszerza o wegańskie zestawy dla dzieci. Wegańskie opcje w McDonald’s dostępne są także w Wielkiej Brytanii i Australii. Rozpoczęcie współpracy Impossible Foods z Burger Kingiem to prawdziwy przełom, który może dać producentowi burgerów możliwość produkcji na skalę znacząco obniżającą koszty, a co za tym idzie – cenę burgera.

Do tej pory Impossible Burger serwowany był w ok. 6 tys. lokalach. Jeśli testy Burger Kinga w USA potwierdzą założenia firmy, że Impossible Whopper to strzał w dziesiątkę, firma rozszerzy sprzedaż na cały kraj. A to, bagatela – 9 tysięcy lokali. Jeśli burger podbije rynek amerykański, zmiany w popycie na wołowinę mogą być znaczące. Póki co, wszystko wskazuje na to, że zdrowsza i bardziej etyczna wersja burgera jest także smaczna, są więc szanse na kulinarną, ekonomiczną i ekologiczną rewolucję.

Ciemna strona kotleta

Gdy mamy do czynienia z wynalazkami na skalę Impossible Burgera, nie może obyć się bez emocji. Tych emocji dostarczył fakt testowania jednego ze składników burgera – leghemoglobiny, która nie była nigdy używana w przemyśle spożywczym – na próbie 188 szczurów. Rozpętała się dyskusja nad etycznością bezmięsnego burgera i nawoływanie do jego bojkotu. Argumenty firmy Impossible Foods odpierające zarzuty wystosowane przez PETA można przeczytać tu .

Faktem jest, że bez tych testów, wprowadzenie do sprzedaży burgera, który może znacznie ograniczyć popyt na wołowinę, nie byłoby możliwe. W porównaniu z produkcją mięsa wołowego uzyskanie Impossible Burgera wymaga o 95 proc. mniejszego areału ziemi, zużywa o 74 proc. mniej wody, produkuje o 87 proc. mniej gazów cieplarnianych, nie wymaga stosowania antybiotyków i hormonów wzrostu. A przede wszystkim to szansa na ocalenie życia milionów krów rocznie.

Pomóż nam działać!

50 zł100 zł20 złinna kwota

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do grupy osób, którym zależy
na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.