Przekaż darowiznę

Czy przyszedł czas na cyrk bez zwierząt?

Krzyki publiczności, ból, smutek, całe dnie spędzone w ciasnych klatkach z daleka od swojego naturalnego środowiska – ich cierpienie jest bezcelowe, zabawiają tylko tłumy, traktowane są jak marionetki w rękach treserów. Cyrki ze zwierzętami to umierająca rozrywka. Najwyższa pora, aby raz na zawsze przeszła do historii.

Krótka historia cyrków

Wszystko zaczęło się pod koniec XVII wieku w Wielkiej Brytanii. W pierwszych cyrkach dzikie zwierzęta nie były gwoździem programu, co więcej – nie było ich tam wcale.

Przedstawienie obejmowało za to występy akrobatów, jeźdźców, linoskoczków i żonglerów. Jednocześnie, w USA popularnością cieszyły się obwoźne menażerie, które z biegiem czasu zaczęły oferować nie tylko możliwość oglądania lwów czy panter, ale również pokazy drobnych sztuczek z ich udziałem.

Chcesz pomóc? Podpisz naszą petycję

PODPISZ!

Tak więc cyrk jaki znamy dzisiaj „zawdzięczamy” połączeniu tych dwóch rodzajów spektakli. Biorąc pod uwagę brak innych rozrywek w tamtych czasach, treserzy zwierząt szybko zyskali status celebrytów, a ich przyjazd do miasta stał się dorocznym świętem oklaskiwanym przez mieszkańców.

Techniki tresury

Ciężko jest jednoznacznie określić jak przebiega tresura zwierząt cyrkowych, gdyż wraz z rozwojem organizacji prozwierzęcych w XX wieku informacje te przestały być upubliczniane z obawy przed kontrowersjami. Pozostaje nam czerpać informacje z nagrań wykonanych przy pomocy ukrytych kamer oraz starych publikacji.

W książkach pisanych przez treserów (np. The Circus Kings autorstwa Henry’ego Ringlinga Northa wydana w 1960) możemy przeczytać, że cały proces polegał na zastosowaniu metody kary i nagrody. Nagrodą był zwykle kawałek mięsa, natomiast kara to najczęściej nagły i szybki bodziec bólowy zadawany batem czy kijkiem.

Widząc występ, na którym tygrys skacze przez obręcz na odgłos trzaśnięcia batem czy gwizd, możemy się domyślać, że podczas treningu po tym dźwięku następuje kara, a posłuszeństwo zwierzęcia wiąże się z tzw. odruchem Pawłowa i lękiem przed ciosem.

Historia pewnego słoniątka

Dzięki zdjęciom dostarczonym przez Sama Haddock’a, który po 30 latach pracy przy tresowaniu słoni zdecydował się ujawnić materiały pokazujące prawdziwy proces tresury, możemy zobaczyć na własne oczy jak wygląda życie takiego zwierzęcia.

Słoń już w bardzo młodym wieku zabierany jest siłą od matki, uczony stania w nieruchomej pozycji przez wiele godzin ze spętanymi nogami (za ruch czeka go kara).

Zwierzę jest związane i bezradne, a każda próba oswobodzenia się jest bezcelowa. Do nauki akrobacji używa się paralizatorów i prętów, a słoń jest przyciągany do podłoża linami, żeby się ukłonił. W swoim dorosłym życiu słonie przez 20 godzin na dobę stoją w miejscu – w transporcie, w oczekiwaniu na występ.

Przez resztę dnia wykonują te same sztuczki obdarte ze swojej dumy, przestraszone krzykami publiczności, przystrojone kolorowymi piórami ku uciesze gawiedzi. Materiałów świadczących o brutalnym traktowaniu zwierząt podczas tresury jest mnóstwo.

Michael Hackenberg, który wytresował tygrysa na potrzeby filmu „Życie Pi” na nagraniu z ukrytej kamery okłada tygrysa batem tłumacząc jak zadać najdotkliwszy ból. Opisuje zachowanie przerażonego wilka jako piękne i świadczące o niekwestionowanej wyższości człowieka nad bestią.

Sytuacja na świecie i w Polsce

Niedawno występów dzikich zwierząt w cyrkach zakazano w Szkocji, co czyni ją pierwszym krajem na wyspach brytyjskich z tym zakazem. Niektóre państwa w Europie i na świecie wprowadzają całkowity zakaz np. Grecja, Bułgaria, Austria, Chorwacja, podczas gdy w innych zakaz dotyczy poszczególnych gatunków: Indie (m. in. niedźwiedzie, małpy, lwy), Węgry (m. in. nosorożce, słonie).

cyrk bez zwierząt

W Polsce cyrk z tresowanymi zwierzętami nie może występować w konkretnych miastach: w Słupsku, Bielsko – Białej, Legnicy, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu oraz Warszawie.

Przeczytaj także: Cyrk? Tak, ale bez zwierząt

Zgodnie z polską ustawą o ochronie zwierząt, w cyrkach mogą występować jedynie zwierzęta urodzone w niewoli, trzymane w warunkach przystosowanych do potrzeb gatunku, nie można powodować ich cierpienia, wzmagać w nich agresywności i stosować środków dopingujących. Nie mamy jednak pewności czy każdy treser przestrzega prawa.

Czemu mówię cyrkom NIE?

Cyrk nie jest ani pomocą dydaktyczną do nauki o zwierzętach, ani rezerwuarem genów ginących gatunków. Miejscem dzikiego zwierzęcia nie powinna być arena czy klatka, a naszą rzekomą wyższość nad tymi istotami powinniśmy okazywać jedynie poprzez troskę o nie, a nie barbarzyńską tresurę.

Takie zwierzęta żyją w nieustannym smutku, stresie, strachu, w tęsknocie za swoimi rodzinami, podczas gdy okrucieństwo stosowane wobec nich jest bezcelowe i pozbawione szacunku do tych niewinnych istot.

Pomóż nam działać!

50 zł100 zł20 złinna kwota

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do grupy osób, którym zależy
na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.