Szare życie białych lwów i tygrysów w ZOO Safari w Borysewie i Wojciechowie
Kryzys związany z pandemią dotarł już w marcu do Prywatnego ZOO Safari Borysew oraz Parku Zwierząt, Rozrywki i Edukacji ZOO Wojciechów. Informacje o ciężkiej sytuacji tych ośrodków oraz ich głośny apel o pomoc dla podopiecznych pojawiły się w głównych wydaniach popularnych serwisów informacyjnych. Media nawołują do wspierania instytucji poprzez np. zakup biletów na przyszłość lub udział w internetowych zrzutkach. Wizje zwierząt skazanych na głód chwytają za nasze serca, więc pomagamy chętnie, ale też bezrefleksyjnie. Na co idą te pieniądze?
- Chwalą się na łamach Wydarzeń Polsatu przedstawiciele ZOO w Wojciechowie.
Wcześniej Fakty TVN-u emitują materiał z Andrzejem Pabichem, właścicielem ZOO Safari w Borysewie, który również nie ma pieniędzy na wykarmienie zwierząt. Dziennikarze przedstawiają placówkę słowami:
Zanim podejmiemy jakieś działanie warto się zastanowić, czy organizacja, która znajduje się w potrzebie, faktycznie troszczy się o los swoich podopiecznych i tym samym jest warta naszego wsparcia. Sytuacja na pierwszy rzut oka wydaje się szlachetna: ochrona gatunku, troska o zapewnienie podstawowych potrzeb zwierząt. Fakty jednak są inne - działalność nie wiąże się z reintrodukcją zwierząt do środowiska naturalnego, czy zwiększeniem puli genetycznej dzikiej populacji.
Fot. Hush NaidooZOO Safari często utrwala błędne przekonanie, że zwierzęta te stanowią osobne gatunki wymagające ochrony. Należy wyraźnie zaznaczyć, że białe tygrysy nie są ani osobnym gatunkiem, ani nawet podgatunkiem tygrysa azjatyckiego, a jedynie jego odmianą barwną będącą wynikiem rzadko występującej w naturze mutacji genetycznej. Żyjąca w niewoli liczna populacja tych zwierząt jest efektem wieloletniego kojarzenia osobników blisko spokrewnionych w celu uzyskania pożądanego fenotypu. Podobna sytuacja dotyczy białych lwów. Praktyka ta zwana fachowo inbredowaniem (chów wsobny) powoduje zmniejszenie zmienności genetycznej populacji oraz utrwalenie niekorzystnych mutacji o charakterze recesywnym. W rezultacie osobniki takie narażone są na różnego rodzaju deformacje układu kostnego, wady układu sercowo-naczyniowego, niedobory odporności, problemy gastryczne i zaburzenia neurologiczne. Młode będące wynikiem kojarzenia krewniaczego często rodzą się martwe, umierają w ciągu miesiąca, lub ze względu na znaczne upośledzenie poddawane są eutanazji.
Biały tygrys o imieniu Kenny, będący wynikiem kojarzenia krewniaczego pomiędzy bratem a siostrą. Kenny urodził się m.in. z rozszczepem podniebienia i zaburzeniami wzroku. Żył połowę krócej niż średnia długość życia tygrysa w niewoli. Źródło: peta.org W związku z wątpliwościami etycznymi związanymi z rozmnażaniem tych zwierząt organizacje zrzeszające renomowane ogrody zoologiczne takie jak EAZA w Europie, AZA w Stanach Zjednoczonych, czy BIAZA w Wielkiej Brytanii stanowczo sprzeciwiły się rozmnażaniu białych lwów i tygrysów, uznając takie praktyki za nieetyczne i nie mające nic wspólnego z ochroną gatunkową.
Białe lwy i tygrysy są bez wątpienia olśniewające. Jednak stosowanie zabiegów hodowlanych szkodliwych dla zdrowia zwierząt wyłącznie po to, by uzyskać przyjemną dla oka odmianę barwną niesie za sobą wątpliwe walory edukacyjne i w żaden sposób nie przyczynia się do ochrony gatunkowej nielicznej populacji lwów i tygrysów żyjącej na wolności. Dodatkowo praktyka ta stoi w sprzeczności z zasadami skutecznego zarządzania populacją, nakierowanymi na maksymalizowanie jej zmienności genetycznej i minimalizowanie zinbredowania. W związku z tym deklaracje przedstawicieli ogrodów o działaniu na rzecz ochrony gatunkowej oraz dbałości o zwierzęta, wydają się być sprzeczne z faktami.
Fot. Taylor RogersPosiadanie białych lwów i tygrysów w ofercie ogrodu ma jednak dużą wartość marketingową. Andrzej Pabich wspomina o tym otwarcie w wywiadzie dla Dziennika Łódzkiego:
Jak możesz pomóc:
Źródła:
Otwarte Klatki
Udostępnij artykuł