19 czerwca 2024

Zbadano mięso z kurczaka w znanym dyskoncie – w 40% próbek były tzw. „superbakterie”

Stowarzyszenie Otwarte Klatki zleciło testy laboratoryjne mięsa kurcząt sprzedawanego w Lidlu. W 40% zbadanych próbek wykryto superbakterie, czyli bakterie oporne na działanie wielu antybiotyków. Analogiczne badania przeprowadzono jednocześnie w 5 krajach Europy.

Badanie polegało na analizie 30 próbek mięsa z kurczaka marki własnej Lidla („Rzeźnik”) zakupionych 6.03.2024 r. w sklepach Lidl w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Próbki sprawdzono w laboratorium pod kątem występowania tzw. superbakterii, czyli patogenów opornych na działanie wielu różnych antybiotyków. Antybiotykooporność to obecnie jedno z największych zagrożeń zdrowia publicznego – nazywana jest przez naukowców „cichą epidemią XXI wieku”. Według Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób codziennie ok. 100 osób umiera z tego powodu w Europie.

Aktywne superbakterie wykryto w badaniu w 40% próbek, czyli częściej niż w co trzecim opakowaniu z polskich sklepów Lidla. Potwierdzono obecność szczepów bakterii ESBL (czyli bakterii wytwarzających enzymy rozkładające antybiotyki beta-laktamowe) i MRSA (szczepów gronkowca złocistego opornego na metycylinę). W badaniu wykryto także inne bakterie: w 80% próbek Enterococci, w 40% bakterie E. coli, w 27 Campylobacter, w 23% szczepy Listeria monocytogenes i w 7% bakterie z gatunku Salmonella

Przedstawione wyniki mikrobiologiczne są wysoce niepokojące. Pokazały obecność wielu gatunków bakterii w badanych próbkach, nie tylko odpowiedzialnych za zakażenia i zatrucia pokarmowe, ale także wykazujące wieloantybiotykooporność. Sytuacja taka stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia konsumentów – komentuje prof. dr hab. Waleria Hryniewicz, twórczyni Narodowego Programu Ochrony AntybiotykówUjawnione w badaniu gatunki bakteryjne i mechanizmy oporności nie mają prawa znaleźć się w hodowli, a także mięsie przeznaczonym do konsumpcji. Wyniki tych badań wskazują na konieczność lepszego nadzoru i poprawy warunków hodowli kurcząt – dodaje.

O kwestii zagrożeń dla ludzi tak mówi się z kolei dr n. med. Anna Kozajda z Zakładu Bezpieczeństwa Chemicznego Instytutu Medycyny Pracy imienia prof. dra med. Jerzego Nofera w Łodzi: Przeniesienie antybiotykoopornych bakterii na ludzi może nastąpić przez spożycie surowego mięsa lub innego produktu, który został nimi skażony podczas wstępnej obróbki w kuchni (np. deska do krojenia, nóż, zlew) lub przechowywania w lodówce. Po spożyciu takich bakterii, w jelitach następuje transfer genów oporności do innych gatunków, będących naturalnymi składnikami ludzkiego mikrobiomu. Im więcej kontaktu z bakteriami opornymi na leki ma człowiek, tym więcej genów oporności na różne grupy antybiotyków jest obecnych w jego mikrobiomie.

Kontakt z takimi bakteriami grozi przede wszystkim przeniesieniem na ludzi antybiotykooporności, która powoduje, że leki nie są w stanie zwalczyć choroby. Dodatkowo superbakterie mogą wywoływać trudne do wyleczenia infekcje, np. zapalenie płuc, infekcje skóry, dróg moczowych, a nawet sepsę.

Jak wskazują Otwarte Klatki, badane mięso pochodziło od kurczaków z typowej hodowli przemysłowej w Polsce, opartej na szybkorosnących rasach zwierząt, które trafiają do uboju w wieku zaledwie 6 tygodni. W ciągu ostatnich 60 lat ich wzrost przyspieszono aż 4-krotnie, co było możliwe nie tylko dzięki selekcji genetycznej, ale początkowo także antybiotykom i ich stymulującym wzrost właściwościom.

W 2006 r. w Unii Europejskiej zakazano wykorzystywania antybiotyków w tym celu, a od 2022 r. niedozwolone jest ponadto stosowanie ich profilaktycznie. Mimo to zużycie antybiotyków w hodowli zwierząt w Polsce wciąż rośnie – Polska zajmuje drugie miejsce w Europie zarówno pod względem ilości sprzedanych antybiotyków, jak i ilości podanych leków na kilogram masy ciała zwierząt. Według badania Biostatu z 2023 r. 79,7% Polaków uważa, że warunki, w jakich żyją zwierzęta hodowane na mięso mają wpływ na ilość stosowanych w hodowli antybiotyków.

Jak podkreślają Otwarte Klatki, tak wysokie zużycie antybiotyków w hodowli ma to bezpośredni związek ze stosowaniem ras szybko rosnących. Podają przy tym przykład danych Holenderskiego Instytutu Leków Weterynaryjnych (SDa), według których przejście na wolniej rosnące rasy kurcząt wiązało się w Holandii z 9-krotnie mniejszym zapotrzebowaniem na antybiotyki. 

Nienaturalnie szybki przyrost masy ciała mocno obciąża organizmy kurcząt hodowanych na mięso, do tego dochodzi duże stłoczenie panujące w kurnikach i w konsekwencji tworzy to podatny grunt do rozwoju chorób oraz generuje zapotrzebowanie na antybiotyki – mówi Katarzyna Miśkiewicz ze Stowarzyszenia Otwarte KlatkiCierpienie zwierząt jest więc bezpośrednio związane z poważnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego, jakie stwarza tak intensywna hodowla – dodaje.

Analogiczne badania przeprowadzono w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Niemczech i w Hiszpanii w ramach międzynarodowej kampanii 20 organizacji kierowanej do sieci Lidl – jak wyjaśnia Miśkiewicz, Lidl to największy supermarket w Europie i jako lider branży spożywczej może w dużej mierze dyktować standardy panujące w przemyśle. Spoczywa więc na nim odpowiedzialność za pchnięcie rynku w lepsza stronę.

Szczegółowe wyniki i raport są dostępne do pobrania na stronie www.bakteriewmiesie.pl

Obserwuj nas

Bądź na bieżąco

Trzymaj z nami rękę na pulsie i dołącz do 4629 osób, którym zależy na losie zwierząt hodowanych przemysłowo.

Wysyłając formularz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie zawartych w nim danych osobowych i informowanie Cię o działaniach Stowarzyszenia Otwarte Klatki zgodnie z naszą polityką prywatności.

Stowarzyszenie Otwarte Klatki

ul. Grottgera 16/1, 60-758 Poznań

KRS: 0000444120